Powiedziała mi, że została zrobiona z żebra wyjętego z mojego ciała. Jest to co najmniej
wątpliwe, żeby nie powiedzieć nieprawdopodobne. Nie brakuje mi przecież żadnego żebra...
Bardzo martwi się o myszołowa. Mówi, że trawa mu nie służy; boi się, że nie zdoła go odchować;
twierdzi, że miał żywić się padliną. Cóż, myszołów musi sobie radzić najlepiej jak umie z tym, co
ma. Nie możemy przewrócić wszystkiego do góry nogami dla wygody myszołowa.
Wtorek
Teraz skumała się z Wężem. Pozostałe zwierzęta są tym zachwycone, bo ciągle z nimi
eksperymentowała i nie dawała im spokoju. Ja też jestem zadowolony, ponieważ Wąż umie mówić,
dzięki czemu ja mogę sobie trochę odpocząć.
Piątek
Twierdzi, że Wąż radzi jej, by skosztowała owoców z tego drzewa i mówi, że da jej to ważką,
wspaniałą i szlachetną wiedzę. Powiedziałem jej, że będzie jeszcze jeden efekt: sprowadzi to na
świat śmierć. To był błąd. Lepiej było zachować tę uwagę dla siebie, Powiedziała, że wcale nie ma
zamiaru. Przewiduję kłopoty. Chcę się stąd wynieść.
Dziesięć lat później
To chłopcy. Odkryliśmy to dawno temu. Zmyliło nas to, że pojawili się w takim niedojrzałym
kształcie; nie byliśmy do tego przyzwyczajeni. Teraz jest też kilka dziewczynek. Abel to dobry
chłopiec, lecz gdyby Kain pozostał niedźwiedziem, byłby lepszy. Po wszystkich tych latach widzę,
że na początku myliłem się co do Ewy. Lepiej żyć z nią poza Ogrodem, niż w Ogrodzie bez niej.
Z początku myślałem, że za dużo mówiła; teraz jednak byłoby mi przykro, gdyby ten głos ucichł
i zniknął z mojego życia. Niechaj błogosławiony będzie ten kasztan, który zbliżył nas do siebie
i sprawił, że poznałem dobroć jej serca i słodycz jej ducha!
Nie mogłam wrócić do domu; było bardzo daleko, a już robiło się zimno. Znalazłam jednak kilka
tygrysów, przytuliłam się do nich i było mi wręcz zdumiewająco ciepło i wygodnie, a ich oddech
był słodki i przyjemny, bo żywią się truskawkami.
Zeszłej nocy zwrócili księżyc i byłam taka szczęśliwa! Sądzę, że to bardzo uczciwie z ich strony.
Znowu ześliznął się w dół i zniknął, ale tym razem mnie to nie zmartwiło. Nie ma powodu do
zmartwień, jeśli ma się takich sąsiadów: pewnie wkrótce znów go oddadzą.
On bardzo mało mówi. Może to dlatego, że nie jest zanadto bystry, a przy tym Jest czuły na tym
punkcie i pragnie to ukryć. Wielka szkoda, że tak to odczuwa, gdyż inteligencja jest niczym;
prawdziwe wartości spoczywają w sercu. Szkoda, że nie mogę sprawić, by zrozumiał, że dobre,
kochające serce to prawdziwy skarb; skarb sam w sobie, i że bez niego intelekt to ubóstwo.
Tak, sądzę, że kocham go po prostu dlatego, że jest mój i jest mężczyzną. Przypuszczam, że nie
ma innego powodu. Myślę więc, że jest tak, jak powiedziałam na początku: tego rodzaju miłość nie
jest wytworem rozumowania i statystyki. Po prostu przychodzi nie wiadomo skąd i nie daje się
wytłumaczyć, a nawet nie potrzebuje żadnych tłumaczeń. Tak właśnie myślę. Ale jestem tylko
dziewczyną, i to pierwszą, która rozważała te sprawy i może się okazać, że z nieświadomości
i braku doświadczenia nie ujęłam tego właściwie.
Modlę się o to i pragnę tego, abyśmy mogli odejść z tego świata razem. Jest to pragnienie, które
nigdy nie zniknie ze świata, lecz znajdzie swe miejsce w sercu każdej kochającej żony aż po kres
wszechczasów i nazywane będzie moim imieniem.
Lecz jeśli jedno z nas musi odejść pierwsze, to modlę się o to, żebym to była ja, gdyż on jest
silny, a ja słaba. Nie jestem mu aż tak niezbędna, jak on mnie. Życie bez niego me byłoby już
życiem; jakże bym je zniosła? Również i ta modlitwa jest nieśmiertelna, i nie przestanie być
wznoszona do niebios, dopóki istnieć będzie mój ród. Jestem pierwszą żoną i ostatnia będzie mym
odbiciem.
Na grobie Ewy:
Adam: Gdziekolwiek była ona, tam właśnie byt Raj.
czwartek, 5 stycznia 2012
czwartek, 17 listopada 2011
Dlaczego nie filmy?
Czemu nie oglądam amerykańskich filmów?
Tam zbyt mało waży śmierć.
Można zabić człowieka na swojej posesji i jeszcze dostać za to nagrodę.
Można zabić człowieka na ulicy i po prostu wmieszać się w tłum.
Można w końcu być policjantem i strzelać do kogo tylko jest okazja.
A dlaczego odwiedzam starszych ludzi?
Bo oni znają życie i wiedzą, ile waży naprawdę. Wiedzą jak ciężkie potrafi być i życie, i śmierć.
Rozmowa z nimi poszerza zapomniane wymiary.
Nie widzę dalej, ale widzę głębiej to, co już było i to, co jest.
Słyszę jak osiemdziesięciosześcioletnia pani mówi przy pożegnaniu do swojej córki (lat sześćdziesiąt pięć): do zobaczenia, młoda.
Widzę, że można korzystać ze sprzętu starszego niż ja sama.
Wiem, że ktoś może mieszkać w jakimś domu dopiero 20 lat.
Że można używać ściereczek całkiem nowych, kupionych przecież dopiero pięć lat temu.
Że twarze znajomych tak się zdążyły pozmieniać, jakby całkiem nowe czas im zaproponował.
I siebie się gorzej rozpoznaje. Z mniejszą pewnością i z mniejszym zadowoleniem.
Z resztą, po co się zajmować swoim wizerunkiem, kiedy można pochwalić się słodkim wnuczkiem i dalej?
Można też chwalić się pradziadkami. Oni, wręcz legendarni, od Piasta różnią się tylko utrwaleniem w sepii, bądź w czarno-bieli.
A oni sami? Też byli kiedyś mali, też grali Panią Wiosnę w szkolnych przedstawieniach albo Józefa w jasełkach. Też byli młodzi- spotykali się z rówieśnikami, śmiali się, tańczyli. Też czytali, uczyli się języków, a starszym pokazywali język...
Tam zbyt mało waży śmierć.
Można zabić człowieka na swojej posesji i jeszcze dostać za to nagrodę.
Można zabić człowieka na ulicy i po prostu wmieszać się w tłum.
Można w końcu być policjantem i strzelać do kogo tylko jest okazja.
A dlaczego odwiedzam starszych ludzi?
Bo oni znają życie i wiedzą, ile waży naprawdę. Wiedzą jak ciężkie potrafi być i życie, i śmierć.
Rozmowa z nimi poszerza zapomniane wymiary.
Nie widzę dalej, ale widzę głębiej to, co już było i to, co jest.
Słyszę jak osiemdziesięciosześcioletnia pani mówi przy pożegnaniu do swojej córki (lat sześćdziesiąt pięć): do zobaczenia, młoda.
Widzę, że można korzystać ze sprzętu starszego niż ja sama.
Wiem, że ktoś może mieszkać w jakimś domu dopiero 20 lat.
Że można używać ściereczek całkiem nowych, kupionych przecież dopiero pięć lat temu.
Że twarze znajomych tak się zdążyły pozmieniać, jakby całkiem nowe czas im zaproponował.
I siebie się gorzej rozpoznaje. Z mniejszą pewnością i z mniejszym zadowoleniem.
Z resztą, po co się zajmować swoim wizerunkiem, kiedy można pochwalić się słodkim wnuczkiem i dalej?
Można też chwalić się pradziadkami. Oni, wręcz legendarni, od Piasta różnią się tylko utrwaleniem w sepii, bądź w czarno-bieli.
A oni sami? Też byli kiedyś mali, też grali Panią Wiosnę w szkolnych przedstawieniach albo Józefa w jasełkach. Też byli młodzi- spotykali się z rówieśnikami, śmiali się, tańczyli. Też czytali, uczyli się języków, a starszym pokazywali język...
niedziela, 6 listopada 2011
Znów jesień
Fragment
Usłysz nas Srebrnołuki przez zamęt liści i strzał
przez bitwy uparte milczenie i mocne wołanie martwych
znów jesień Srebrnołuki drzewa i ludzie odchodzą
śpimy w dusznych namiotach pod niebem zmiętym od przekleństw
w pyle nurzamy twarze w pocie myjemy ciała
z piersi otwartej mieczem nie krew nie krew ucieka
zwierzęta umierają mułom zachodzą oczy
butwieją żagle okrętom i żaden sztorm o zatokę
nie powrócimy do żon obce gorzkie dziewczęta
nie pozwolą nam długo płakać w swoich ramionach
nie o wieniec kamienny Troi prosimy Cię Panie
nie o pióropusz sławy białe kobiety i złoto
lecz jeśli możesz przywróć splamionym twarzom dobroć
i włóż prostotę do rąk jak włożyłeś żelazo -
obłoki zsyłaj Apollo obłoki zsyłaj obłoki
Usłysz nas Srebrnołuki przez zamęt liści i strzał
przez bitwy uparte milczenie i mocne wołanie martwych
znów jesień Srebrnołuki drzewa i ludzie odchodzą
śpimy w dusznych namiotach pod niebem zmiętym od przekleństw
w pyle nurzamy twarze w pocie myjemy ciała
z piersi otwartej mieczem nie krew nie krew ucieka
zwierzęta umierają mułom zachodzą oczy
butwieją żagle okrętom i żaden sztorm o zatokę
nie powrócimy do żon obce gorzkie dziewczęta
nie pozwolą nam długo płakać w swoich ramionach
nie o wieniec kamienny Troi prosimy Cię Panie
nie o pióropusz sławy białe kobiety i złoto
lecz jeśli możesz przywróć splamionym twarzom dobroć
i włóż prostotę do rąk jak włożyłeś żelazo -
obłoki zsyłaj Apollo obłoki zsyłaj obłoki
poniedziałek, 13 czerwca 2011
"Opowieść dla przyjaciela" Poświatowska
A jednak potrzeba mi twoich słów i trzeba twojej pamięci. Pamiętaj o mnie, dobrze? Może będę się mniej bała, może będę usypiała spokojniej…
„…A co z moją wielką ciekawością, z moim pragnieniem, żeby wrócić do wielkiego miasta i poznać każdy kamień, każdego człowieka? Miliony kamieni i miliony ludzi. Poznać ich język, mówić do nich i rozumieć to, co oni mówią. Spiskuję, przyjacielu…”
„…A co z moją wielką ciekawością, z moim pragnieniem, żeby wrócić do wielkiego miasta i poznać każdy kamień, każdego człowieka? Miliony kamieni i miliony ludzi. Poznać ich język, mówić do nich i rozumieć to, co oni mówią. Spiskuję, przyjacielu…”
poniedziałek, 23 maja 2011
piątek, 13 maja 2011
rzeźnia nr 5
pierwsze zdanie z Rzezni nr 5 Kurta Vonneguta brzmi: „Wszystko to
wydarzyło się mniej więcej naprawdę".
wydarzyło się mniej więcej naprawdę".
z "Gottlandu" Mariusza Szczygła
Pisze e-mail: „Szanowny Panie Bata, jak życ?".
„Trzeba porządnie się uczyć — odpowiada pan Tomik. — Spoglądać wokół siebie
otwartymi oczyma. Błędów nie powtarzać i wyciągać z nich wnioski. Uczciwie
pracować i widzieć nie tylko swój własny zysk. Nie jest to chyba takie
trudne?".
Mężczyźni i kobiety w czasie przerwy mogą robić, co chcą, jednak zaleca się:
1) leżenie na trawnikach na placu Pracy (przy dobrej pogodzie);
2) nieuleganie bezczynności (wiec najlepiej czytać, z jednym wszak
zastrzeżeniem: nie czytajcie rosyjskich powieści — głosi hasło, wymyślone przez
Bate, na murze filcowni. Dlaczego? Odpowiedz Baty — na murze gumiarni:
ROSYJSKIE POWIEŚCI ZABIJAJĄ RADOŚĆ TYCIA);
Jedna z najciekawszych myśli, zawarta w bestsellerze — jaki Ivana T. napisze na
własny temat za pięćdziesiąt lat — będzie brzmiała: „Kobieta jest jak torebka z
herbata. Teby wiedzieć, jaka jest naprawdę, musisz ja wrzucić do wrzącej wody".
W nocy z 14 na 15 marca 1939 roku Hitler zmusił Czechosłowacje do uległości.
Za)adał od prezydenta Hachy przyjazdu
do Berlina i zagroził zbombardowaniem Pragi, jeśli Czesi nie skapitulują. Kraj
okrojony po Monachium, bez umocnień granicznych na północy nie miał szans na
opór. Zanim Hacha wrócił z Berlina (jego pociąg długo trzymano na granicy,
rzekomo z powodu burzy śnieżnej), Hitler wczesnym rankiem już był na zamku w
Pradze. Od początku było jasne, )e Czesi się nie obronią. Ich najbliżsi
przyjaciele, Francja i Wielka Brytania, stanęli po stronie Hitlera, wiec teraz
Czesi mieli dwie możliwości: pójść droga Jana Husa — ocalić twarz i spłonąć —
albo skapitulować i przetrwać.
— Ale jak pan radzi sobie z Niemcami? — Jesenska nie daje za wygrana.
— Eee, co tam, oni chodzą, a ja pracuje — odpowiada spokojnie chłop.
— A niczego się pan nie boi?
— A czego miałbym się bać? — szczerze się zastanawia 1 nagle ripostuje: — A
poza tym, proszę pani, człowiek mo)e umrzeć tylko raz. A jak umrze trochę
wcześniej, to tylko troszkę dłużnej jest umarły.
Do mieszkania rzezbiarza milicja włamała sie 21 kwietnia 1955 roku (na dziewiec
dni przed odsłonieciem pomnika). Samobójstwo popełnił 3 marca — tak datowany był
list i taki był wynik dochodzenia. (Potem — z niejasnych dla mnie
96
powodów — słowniki i encyklopedie podawały date smierci 4 kwietnia).
Otakar Svec le)ał w swoim mieszkaniu piecdziesiat dni. Tyle czasu ulatniał sie
gaz.
A wiec przez piecdziesiat dni, na chwile przed odsłonieciem najwiekszego Stalina
na kuli ziemskiej, nikt skutecznie nie zainteresował sie tym, gdzie jest jego
twórca.
Koledze, który od lat pisze o katach i ofiarach stalinizmu, opowiadam o ich
niecheci do pamietania.
— To ze strachu — mówi Piotr Lipinski.
— Po piecdziesieciu latach? Dzis, gdy nie powinni sie niczego bac?
— Wszyscy, których spotkałes, maja koło osiemdziesiatki. Ostatnie pietnascie
wolnych lat to w ich )yciu epizod. Zbyt krótki, aby nabrac pewnosci, )e to ju)
stan trwały i niezmienny.
Pomnik Stalina w Pradze istnieje.
„Trzeba porządnie się uczyć — odpowiada pan Tomik. — Spoglądać wokół siebie
otwartymi oczyma. Błędów nie powtarzać i wyciągać z nich wnioski. Uczciwie
pracować i widzieć nie tylko swój własny zysk. Nie jest to chyba takie
trudne?".
Mężczyźni i kobiety w czasie przerwy mogą robić, co chcą, jednak zaleca się:
1) leżenie na trawnikach na placu Pracy (przy dobrej pogodzie);
2) nieuleganie bezczynności (wiec najlepiej czytać, z jednym wszak
zastrzeżeniem: nie czytajcie rosyjskich powieści — głosi hasło, wymyślone przez
Bate, na murze filcowni. Dlaczego? Odpowiedz Baty — na murze gumiarni:
ROSYJSKIE POWIEŚCI ZABIJAJĄ RADOŚĆ TYCIA);
Jedna z najciekawszych myśli, zawarta w bestsellerze — jaki Ivana T. napisze na
własny temat za pięćdziesiąt lat — będzie brzmiała: „Kobieta jest jak torebka z
herbata. Teby wiedzieć, jaka jest naprawdę, musisz ja wrzucić do wrzącej wody".
W nocy z 14 na 15 marca 1939 roku Hitler zmusił Czechosłowacje do uległości.
Za)adał od prezydenta Hachy przyjazdu
do Berlina i zagroził zbombardowaniem Pragi, jeśli Czesi nie skapitulują. Kraj
okrojony po Monachium, bez umocnień granicznych na północy nie miał szans na
opór. Zanim Hacha wrócił z Berlina (jego pociąg długo trzymano na granicy,
rzekomo z powodu burzy śnieżnej), Hitler wczesnym rankiem już był na zamku w
Pradze. Od początku było jasne, )e Czesi się nie obronią. Ich najbliżsi
przyjaciele, Francja i Wielka Brytania, stanęli po stronie Hitlera, wiec teraz
Czesi mieli dwie możliwości: pójść droga Jana Husa — ocalić twarz i spłonąć —
albo skapitulować i przetrwać.
— Ale jak pan radzi sobie z Niemcami? — Jesenska nie daje za wygrana.
— Eee, co tam, oni chodzą, a ja pracuje — odpowiada spokojnie chłop.
— A niczego się pan nie boi?
— A czego miałbym się bać? — szczerze się zastanawia 1 nagle ripostuje: — A
poza tym, proszę pani, człowiek mo)e umrzeć tylko raz. A jak umrze trochę
wcześniej, to tylko troszkę dłużnej jest umarły.
Do mieszkania rzezbiarza milicja włamała sie 21 kwietnia 1955 roku (na dziewiec
dni przed odsłonieciem pomnika). Samobójstwo popełnił 3 marca — tak datowany był
list i taki był wynik dochodzenia. (Potem — z niejasnych dla mnie
96
powodów — słowniki i encyklopedie podawały date smierci 4 kwietnia).
Otakar Svec le)ał w swoim mieszkaniu piecdziesiat dni. Tyle czasu ulatniał sie
gaz.
A wiec przez piecdziesiat dni, na chwile przed odsłonieciem najwiekszego Stalina
na kuli ziemskiej, nikt skutecznie nie zainteresował sie tym, gdzie jest jego
twórca.
Koledze, który od lat pisze o katach i ofiarach stalinizmu, opowiadam o ich
niecheci do pamietania.
— To ze strachu — mówi Piotr Lipinski.
— Po piecdziesieciu latach? Dzis, gdy nie powinni sie niczego bac?
— Wszyscy, których spotkałes, maja koło osiemdziesiatki. Ostatnie pietnascie
wolnych lat to w ich )yciu epizod. Zbyt krótki, aby nabrac pewnosci, )e to ju)
stan trwały i niezmienny.
Pomnik Stalina w Pradze istnieje.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
